hmm.. bilans na czwartek....
ogólnie.. hujowo..
miałam nie jeść i gówno. zjadłam.. ;-/
głupia jestem i tyle.
więc przedstawia sie to następująco:
- poniedziałek [ II dzień świąt, byłam u brata] ok. 6 kawałków ciasta, sałatka warzywna, 3 kromki chleba, 4 mandarynki
- wtorek: jabłko
- środa : 6 mandarynek, 4 kanapki z ciemnym chlebem, rzodkiewką, sałatą, serem żółtym, masłem, jabłko { z czego jakies 3/4 wyrzygałam}
-czwartek: jabłko, grejpflut
;-/ no wiem świnia ze mnie ;-/
ale cóż.. nie wytrzymałam... jutro kolejne zmagania.. może pójdzie lepiej... chyba w moim przypadku muszę powoli kurczyć żołądek..
ale wiecie co jest najgorsze?
że jak nie jem, to mam taką sliczną cerę na twarzy, a jak tylko zjem to się robie cała czerwona i mnie piecze :-(
niewazne czy zjem mało czy duzo..
może mam uczulenie na jedzenie? bardzo mozliwe..tylko hmmm... nie rozumiem tylko dlaczego wole zjesc niz byc ładna ;-/ kurwa...
no nic.. zobaczymy jutro jak pojdzie.
acha ogólnie ćwiczenia bardzo dobrze mi idą. ok. 200 brzuszków dziennie { w środę było 600 bo zjadłam i musiałam się ukarać} , i inne ćwiczenia takie podstawowe... mam nadzieje że to coś da.. ogólnie nie wiem chyba nie chudne.. przynajmniej tego nie zauważam, zważę się dopiero w sobotę o nie mam dostępu do wagi obecnie. Boję się że waga pokaze dalej 60 .. pewnie tak bedzie jak bede tyle jadła;-/
a w sobote Sylwester... i ja nie wiem jak ja to zrobie.. alkohol..głodówka... boje sie jesc.. ja nie chce jesc tak duzo zebym mogła pic :-((((
najlepiej jakbym nie musiała jesc z powodu alkoholu..ale tak się nie da..;-/
kurde..może sobie zjem obiad jakiś taki porządny...a potem najwyzej od czasu do czasu sałatki trochę... i może wystarczy.. tylko z czego ten obiad.. ziemniaków nie chce jesc.. ryz mnie nie nasyci... no i kurwa koło się zamyka;-///
wkurwiona i juz ;-/ ide porobić brzuszki jeszcze.



