tsaaaa... wczoraj minęło 7 dni.. odkąd zaczęłam sobie głodować...
choć w sumie czy ja wiem czy głodowałam...
chyba nie...
nie czułam głodu... bardziej mi burczało w brzuchu fakt, ale nie byłam głodna...
ogólnie to ten tydzień przeżyłam na kawie, mleku, wodzie z magnezem i jabłkach okazjonalnie wieczorem...
chyba dobrze prawda?
sama nie wiem..
z piątku na sobotę byłam na domówce u znajomego..
wykręciłam się z picia alkoholu... powiedziałam, że się źle czuję.. że rano wymiotowałam i takie tam kity..byle nie pić.. bo bałam się jak zareaguje mój organizm na alkohol w momencie gdy nic nie jem...
ale niestety zjebałam... bo pół godziny przed wyjściem nie wytrzymałam i zapaliłam MJ..
i tak w sobotę o 4 rano gdy wróciłam zjadłam 2 jabłka i 5 pierogów z serem...
potem poszłam spać...
wstałam o 11, odprowadziłam koleżanki i po powrocie do domu zjadłam kolejne 5 pierogów z serem... po czym znów poszłam spać...
obudziłam się o 17, wyszłam na osiedle trochę i od razu przeszłam się do sklepu po mleko, cappuccino, jabłka i szlugi..
no i po powrocie zjadłam jeszcze 1 albo 2 jabłka nie pamiętam..
ale w niedzielę się już ogarnęłam i nic nie jadłam..
ważyłam się w niedzielę rano ... jest 58 kg..dużo fakt..ale najważniejsze, że nie ma już 6 z przodu.. i waga idzie w dół.. nie zależy mi na tym żeby ona spadła z dnia na dzień o 15kg... może sobie spadać powoli w dół..ale żeby spadała..
i w sobotę okresu dostałam ;-/// ale już mi się dzisiaj chyba skończył...albo przerwał na moment i jutro wróci...zobaczymy heh...
i tak dzisiaj też kawa, mleko, cappuccino, i jedno jabłko.
w czwartek idę na imprezę ze znajomymi do klubu, i niestety będę musiała tym razem wypić... ale to wypiję tylko 1 piwko w klubie najwyżej i tyle.. później je spalę na parkiecie :-)
ciągnie mnie żeby zważyć się rano jak wstaję.. ale staram się być silniejsza od tego i ważyć się co tydzień.. tak chyba jest lepiej...
ogólnie to już się przyzwyczaiłam do tego mojego "nie jedzenia" .. a nawet podoba mi się to...
cera mi się poprawiła...
lepiej się czuję...
może to też zasługa mleka...
ale się rozpisałam.. ale będę pisać co tydzień....
acha no i jeszcze jedna bardzo ważna rzecz... tydzień przed głodówką zaczęłam robić po 100 brzuszków dziennie.. no i jak narazie trzymam się tego , czasem robię 150-200, ale to rzadko...jak mi się zachcę...
to chyba tyle na dzisiaj...
do zobaczenia za tydzień.... :*



